Kiepski rok na polskiej giełdzie

Kiepski rok na polskiej giełdzie

Rok 2014 nie zapisze się dobrze w pamięci polskich inwestorów. Główne indeksy tylko skrywają skalę strat, jakie w mijającym roku ponieśli posiadacze akcji spółek z GPW. Za to sytuacja fundamentalna jest zagmatwana jak rzadko kiedy.

Przebieg cyklu koniunkturalnego „pozwala oczekiwać szczytu hossy na GPW pomiędzy marcem a październikiem” – prognozowano. I faktycznie we wrześniu WIG oraz mWIG40 ustanowiły nowe 7-letnie maksima, tylko nieznacznie poprawiając rekord z listopada 2013 r.

WIG w roku 2014 nie zachwycił (Bankier.pl)

 

Ale według stanu na 17 grudnia 2014 roku – nie można ogłosić końca hossy rozpoczętej niemal trzy lata wcześniej. Bessy także nie można wykluczyć, ale wobec braku potwierdzenia odwrócenia trendu należy przyjąć, że na GPW nadal trwa hossa. Od początku roku WIG stracił jednak 1,2%. WIG20 spadł o 6,4%, ale po uwzględnieniu wypłaconych dywidend tegoroczna strata maleje do zaledwie 0,8% (WIG20TR). Najlepiej spisywał się mWIG40, który od początku roku zyskał 4,3%.

Indeks

30.12.2013

16.12.2014

Minimum

Maksimum

YTD

WIG

51284,25

50683,91

48765,47

55687,59

-1,2%

WIG20

2400,98

2248,15

2248,15

2559,94

-6,4%

mWIG40

3345,28

3490,1

3187,9

3710,61

4,3%

MIS80

14336,82

11864,1

11280,98

14795,25

-17,2%

WIG20USD

800,36

674,31

670,01

836,78

-15,7%

Źródło: Bankier.pl

Masakra „maluchów”

Jednakże powyższa statystyka skrywa rzeź, jaka stała się udziałem mniejszych spółek. Od początku roku indeks MIS80 spadł o 17,2%, przez cały rok pozostając w trendzie spadkowym. Wśród 470 spółek notowanych na GPW akcje aż 317 kończą rok z niższymi cenami, niż go zaczynały. Oznacza to, że na 2/3 spółek inwestorzy ponieśli straty, a niemal co druga spółka straciła na wartości więcej niż 20%.  Tylko co czwarty walor pozwolił zarobić, a tylko co dziewiąty przyniósł zysk większy od 20%. Stąd można wnioskować, że większość inwestorów indywidualnych poniosła straty. Mediana stóp zwrotu dla spółek notowanych przez cały 2014 rok wyniosła -18,6%.  

 

MIS80, czyli inwestycyjna katastrofa na GPW (Bankier.pl)

 

 

Powyższe obliczenia wskazują, że wielu inwestorom rok 2014 przyniósł bolesne straty po dwóch latach fantastycznej hossy w wykonaniu „MiS-iów”.  Co poszło nie tak i dlaczego giełdowe inwestycje przyniosły tak słabe wyniki? Po pierwsze, zwróciłbym uwagę na słabość polskiej gospodarki. Realny wzrost PKB rzędu 3% rocznie przy niemal zerowej inflacji to za mało, aby spółki mogły istotnie poprawić wyniki. Wyhamował też eksport, któremu szkodziła stagnacja w strefie euro, kryzys na Ukrainie i wojna handlowa z Rosją.

 

Po drugie, polskiemu rynkowi akcji – zwłaszcza w segmencie średnich i małych spółek – zabrakło świeżej gotówki. Oskórowane OFE zamiast kupować akcje, musiały redukować swój stan posiadania ze względu na nowe limity inwestycyjne i transfer aktywów do ZUS-u (tzw. „suwak”). Nie dopisali także amatorzy funduszy inwestycyjnych: mimo rekordowo niskich stóp procentowych oszczędności Polaków nadal płynęły do funduszy obligacyjnych i pieniężnych oraz na lokaty bankowe. Od stycznia do końca listopada z polskich funduszy akcyjnych odpłynęło w sumie 912 mln złotych.

 

Czy tak wygląda koniec hossy?

WIG we wrześniu ustanowił nowy szczyt hossy, lecz na rynku zabrakło typowych objawów przesilenia trendu wzrostowego. Nie było ani wzmożonego napływu „leszczy”, ani zainteresowania funduszami akcyjnymi, ani szturmu nowych emitentów. Co prawda pewne elementy takiego „wzmożenia” były widoczne pod koniec 2013 roku, ale nie doprowadziły do zmiany trendu.

Bardzo niejednoznaczna jest też sytuacja po stronie fundamentów makroekonomicznych. Zgodnie z ubiegłoroczną prognozą polska gospodarka w drugim kwartale najprawdopodobniej osiągnęła szczyt cyklu koniunkturalnego, ze wzrostem PKB o zaledwie 3,5%. Tyle że w gospodarce – podobnie jak na giełdzie – także nie widać typowych oznak  boomu.

Roczna dynamika PKB Polski (GUS, Bankier.pl)

 

Po pierwsze, zupełnie nie widać inflacji, a dynamika CPI przybrała nawet wartości ujemne – po raz pierwszy w historii III RP. Również obniżki stóp procentowych w NBP skutkujące ujemną dynamiką trzymiesięcznego Wiboru są raczej przesłanką za kontynuacją giełdowej hossy. Tak samo jak rekordowo niska rentowność obligacji skarbowych, co powinno skłaniać do realokacji kapitału z rynku długu na rynek akcji.

WIG na tle rocznej dynamiki Wiboru 3M (M. Papst)

 

Po drugie, ogromnym zaskoczeniem jest absencja typowej, cyklicznej hossy na rynkach surowcowych. Zamiast tego kurs ropy doznał zawału, spadając o prawie połowę i meldując się najniżej od ponad 5 lat. Na 4-letnim minimum znalazły się także notowania miedzi i węgla, czyli kluczowych surowców dla Polski i GPW. Stąd słabość KGHM i JSW, a bez tych spółek trudno o wzrosty na WIG-u 20.

Zwrot na fundamentach

Decydującym czynnikiem, który powstrzymuje mnie przed wieszczeniem bessy, jest zachowanie indeksu wskaźników wyprzedzających sporządzanych przez OECD, które przez ostatnie lata były wiarygodnym prognostykiem dla WIG-u 20. W grudniu 2013 roku roczna dynamika OECD LEI wyznaczyła cykliczne maksimum, co było ostrzeżeniem przed zakończeniem hossy na GPW w perspektywie 6-7 miesięcy.

Indeks wskaźników wyoprzedzających OECD a WIG20 (OECD, Bankier.pl)

 

Tyle że w lipcu OECD LEI znów zaczął rosnąć, nieznacznie podkręcając swą dynamikę roczną i zawracając ze spadkowej trajektorii. Takie zachowanie tego wskaźnika neguje ubiegłoroczny „sygnał sprzedaży”. Kontynuacja tego ruchu byłaby wręcz zaproszeniem dla giełdowego byka.

WIG na tle indeksu PMI dla Polski (Bankier.pl)

 

Prowzrostowym czynnikiem jest wzrost indeksu PMI, który jesienią dość niespodziewanie zawrócił, wskazując na nadchodzące przyspieszenie produkcji przemysłowej. Póki co niczego takiego w danych GUS nie zobaczyliśmy, ale PMI zazwyczaj nie kłamią i są dość dobrze skorelowane z WIG-iem.  Istnieje więc szansa, że polska gospodarka złapie drugi oddech i utrzyma tempo wzrostu także w 2015 roku.

Szanse i zagrożenia A.D. 2015

Przy tak skomplikowanej sytuacji, zarówno w gospodarce, jak i na rynkach finansowych, zamiast o klasycznej prognozie lepiej mówić o szansach na kontynuację hossy i zagrożeniach czyhających na giełdowego byka. Za wzrostami cen akcji przemawiają przede wszystkim rekordowo niskie stopy procentowe oraz brak inflacji. Wsparciem są działania większości banków centralnych, które wręcz zmuszają wolną gotówkę do podjęcia ryzyka na rynkach kapitałowych. Obiecująco prezentują się także niezbyt optymistyczne nastroje inwestorów oraz zarządzających funduszami.

 

Wyceny spółek prezentują się nieco lepiej niż rok wcześniej. Relacja ceny do zysku dla WIG-u wynosi 13,3, co nie jest może specjalną okazją, ale to poziom daleki od przewartościowania. Podobne parametry prezentują także WIG20 i MiS80. Lepiej jednak omijać „wygrzane” spółki z MWIGu 40, gdzie c/z dla całego indeksu przekracza 21. Na uwagę zasługuje też 3,5-procentowa stopa dywidendy z WIG20. To obecnie rozsądna alternatywa dla 10-letnich obligacji skarbowych przynoszących zaledwie 2,6% rentowności.

 

Źródeł potencjalnych zagrożeń należy moim zdaniem szukać poza granicami Polski. Sytuacja finansowo-gospodarcza na świecie pozostaje bardzo napięta.  Amerykanie w dalszym ciągu pompują wielką bańkę spekulacyjną na rynkach aktywów: od akcji, przez śmieciowe obligacje korporacyjne, po papiery skarbowe. Bank Japonii drukuje pieniądze jak szalony, prowadząc trzecią gospodarkę świata na ścieżkę hiperinflacji. Załamanie waluty przechodzi Rosja, co negatywnie wpłynie na polskich eksporterów. Krach na rynku ropy naftowej cieszy konsumentów paliw, lecz zagraża stabilności finansowej wielu rynków wschodzących.

 

Dodajmy do tego trzeszczącą w szwach strefę euro, którą rozsadzić może nadchodząca zawierucha polityczna w Grecji oraz kłopoty w europejskim sektorze bankowym. A sumą wszystkich strachów jest groźba „Chinageddonu”, czyli implozji chińskiej bańki kredytowej, co miałoby dewastujące skutki dla całego świata. Ta swoista powtórka z kryzysu azjatyckiego (1997r.) już jest w kartach, choć nie wiadomo, czy już w przyszłorocznym rozdaniu.

 

Źródło: Bankier.pl

FacebookTwitterGoogle+LinkedInEmail